poniedziałek, 22 czerwca 2015

Z domowej apteki: sok z kwiatów dzikiego bzu

Spacerując po wiślańskich szlakach w czerwcu bądźcie czujni. Na trasie na pewno spotkacie krzewy dzikiego bzu. Warto się w tym okresie z nimi „zaprzyjaźnić”. Przetworzone kwiaty to naturalny lek na przeziębienia, sprawdzają się jako dodatek do herbat, sok, a dla miłośników procentów jako podstawowy składnik nalewki. Ważne jest tylko, by zbierać kwiaty rosnące na krzewach oddalonych od dróg. Nie bez znaczenia jest także pora zbierania. Idealnie jeśli uda się to w południe (dokładnie pomiędzy godziną 11 a 16). Warunek konieczny – kwiaty muszą być suche, nie należy po nie sięgać bezpośrednio po deszczu.

Słów kilka o kwiatach czarnego dzikiego bzu
Kwiaty dzikiego bzu są źródłem witamin i minerałów. Przetwory na ich bazi sprawdzają się jako lek na gorączkę, katar, kaszel, szeroko pojęte przeziębienie. Przyjmowane, pite, profilaktycznie podnoszą odporność, oczyszczają i wzmacniają organizm, działają przeciwwirusowo. Sok z kwiatów w przypadku występowania wspomnianych dolegliwości należy pić trzy razy dziennie dodając łyżkę stołową do przestudzonej (niegorącej herbaty).

Czarny bez kwitnie od maja do lipca. Z myślą o przetworach zbierać należy tylko rozwinięte kwiaty, ucinając całe baldachy. Ścinać należy tylko zdrowe baldachy – często można spotkać krzewy, na których zadomowiły się czarne robaki. Te zdecydowanie sugerujemy omijać.

Co będzie potrzebne?
Wybierając się na spacer warto mieć ze sobą nożyczki bądź sekator i koszyk na kwiaty. Kwiaty ścinać należy delikatnie, by nie wysypał się z nich pyłek. To właśnie on jest najbardziej wartościowym składnikiem. Na jedną porcje soku potrzeba 30 baldachów kwiatów.

Na przygotowanie soku potrzeba 3 dni, więc można go zrobić nawet na wyjeździe korzystając uprzejmości gospodarzy, a czym w Wiśle nie będziecie mieć problemu.

Na sok potrzeba:
1 litr wody
700 g cukru
2 cytryny,
30 baldachów kwiatów.

Wodę zagotowujemy, rozpuszczamy w niej cukier i zostawiamy do wystygnięcia. Cytrynę należy sparzyć i pokroić w plasterki (przy okazji oczyścić z pestek). Kwiaty układamy w plastikowym bądź szklanym naczyniu. Najlepiej pół porcji przełożyć połową porcji cytryn. Całość zalać wodą z cukrem. Przykryć gazą bądź ścierką i odstawić w zaciemnione, w temperaturze pokojowej, pomieszczenie. Codziennie przemieszać. Po 3 dniach odcedzić kwiaty i cytrynę, rozlać do wyparzonych słoiczków lub butelek. Pasteryzować przez 8-10 minut, następnie odstawić do wystygnięcia dnem do góry. Później przechowywać w ciemnym i chłodnym pomieszczeniu, a po otwarciu w lodówce. Smacznego!

                         Droga do soku z kwiatów dzikiego bzu/ fot. Katarzyna Koczwara

Bonus jak zostaną nam kwiaty!
Niewykorzystane na sok kwiaty można... zjeść. Bardzo smaczne są w cieście naleśnikowym z dodatkiem syropu klonowego bądź miodu z moiczków (mleczy).

Szybki przepis:
1 szklanka mąki pszennej
1 szklanka wody gazowanej
szczypta soli
szczypta cukru


Baldachy moczymy w cieście i kładziemy na gorący olej. Po usmażeniu nadmiar tłuszczu odsączamy papierowym ręcznikiem. Posypujemy cukrem bądź syropem. Smacznego!

               Kwiaty dzikiego bzu w cieście naleśnikowym/ fot. Katarzyna Koczwara 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza